berlin mieszkania

Wiele miast na świecie zmaga się obecnie z niedoborem mieszkań. Wiąże się to ze wzrostem ich cen, które utrudniają zdobycie dobrego lokum zwykłym ludziom. Różne miasta podejmują różne środki, aby przeciwdziałać negatywnym konsekwencjom wzrostu cen – od zwiększenia ilości nowych mieszkań, przez zakazy najmu krótkoterminowego (na przykład na Airbnb) aż po bardziej radykalne środki – zajmowanie pustostanów przez miasto, co ma obecnie miejsce w Barcelonie.

Berlin również zmaga się z rosnącymi kosztami zakupu, ale przede wszystkim wynajmu mieszkań (ponieważ około 85% ludności wynajmuje tam mieszkania). Dlatego także tam podejmowane są środki, aby temu przeciwdziałać.

W zeszłym roku zamrożono ceny wynajmu mieszkań w mieście na pięć lat. Dotyczy to około 75% budynków, z wyjątkiem nowych budynków (wybudowanych po 2014 roku) oraz rządowego budownictwa socjalnego. Ponadto ustalono maksymalną cenę za wynajem mieszkania (9.8 Euro za metr kwadratowy) i w przypadku wyprowadzki starego lokatora, nowy nie może płacić więcej niż poprzedni. Ponadto mieszkańcy mogą pozywać osoby, od których wynajmują mieszkania, jeśli podwyżka cen jest nieuzasadniona.

Obecnie „na stole” leży kolejna, ciekawa propozycja. Otóż na początku XXI wieku miasto zdecydowało się sprzedać dużą część swojego zasobu mieszkaniowego. Nie zadziało się tak jak w Polsce, gdzie mieszkania komunalne bądź socjalne sprzedano (czasem za bonifikatą) ludziom, którzy w nich mieszkali, a sprzedano je funduszom inwestycyjnym, często w pakietach po kilkadziesiąt lub kilkaset kamienic. Fundusze te, na przestrzeni lat zwiększały ceny wynajmu, aby zwiększyć swoje zyski. Skutkiem wyższych cen było wypchanie z miasta biedniejszych mieszkańców, których nie stać było na wyższe opłaty.

Berlińczycy mają na ten problem ciekawe, acz kontrowersyjne rozwiązanie. Artykuł 15 niemieckiej konstytucji zezwala na uspołecznienie własności prywatnej, kiedy monopol lub quasi monopol zagraża dobru wspólnemu. Lokalne ruchy lokatorskie postulują, aby użyć tego artykułu w celu wywłaszczenia mieszkań od właścicieli, którzy mają ponad 3000 mieszkań, szczególnie, że analizy prawne pokazują, że byłoby to możliwe. Większość berlińczyków jest również za tym pomysłem. Nowym właścicielem mieszkań zostałaby specjalna firma, której celem nie byłby zysk, a dobre utrzymanie i rozbudowa berlińskich mieszkań.

A co Wy sądzicie o tym pomyśle? Czy jest on dobry? A może to zbyt duża ingerencja w rynek? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

Maciej Saja, 5 sierpnia 2020