ropa 4 fala

Z nadchodzącą na horyzoncie czwartą falą koronawirusa warto się zastanowić, w jaki sposób może wpłynąć ona nie tylko na nasze codzienne życie, ale także na gospodarkę. A właściwie to na gospodarkę, a tym samym na nasze życie.

W mediach już od jakiegoś czasu robi się głośno o możliwym ponownym wzroście zakażeń, i co za tym idzie ponownym wprowadzeniu restrykcji. Co to oznacza? Jak taka sytuacja wpłynie na gospodarkę? Co będzie się działo na giełdzie? Na razie możemy jedynie spekulować i próbować przewidzieć sytuację najbliższych miesięcy, przyrównując ją do poprzednich fal pandemii.

Przyjrzyjmy się trochę bliżej przypadku ropy naftowej. Wrzesień zaczyna się od wzrostów ceny surowca. Co będzie się działo dalej?

Niektórzy analitycy spodziewają się, że popyt na ropę wzrośnie w drugiej połowie roku, z uwagi na to, że coraz więcej osób jest zaszczepionych przeciwko Covid, i wiele ograniczeń zostaje łagodzonych. Cotygodniowe dane o zmianie zapasów ropy naftowej w USA pokazują nam, że gospodarki budzą się, a rezerwy się kurczą. Wczorajszy odczyt zaskoczył wielu inwestorów – przewidywano spadek zapasów o 2.9 miliona baryłek, a wyniósł on ponad 7 milionów! Taki wariant sprzyja notowaniom surowca. Z drugiej strony, Delta budzi obawy ponownego ograniczenia popytu na surowiec.📉 Była ona jednym z powodów ostatnich spadków na rynku surowca, kiedy to ropa staniała z około 76 dolarów do 65 dolarów. Znaczący wpływ na sytuację ma także decyzja OPEC+, który będzie utrzymywać mniejszą produkcję ropy, oraz pozycja dolara (słaby dolar przyspieszył znacząco ostatnie wzrosty).

Baryłka ropy West Texas Intermediate kosztuje obecnie 70.25 dolara, a Ropa Brent 73.26 dolara. Są to dwa najpopularniejsze kontrakty terminowe na ropę naftową.

Nell Ryan, 02.09.2021