góralskie veto

Na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy dłużący się kryzys epidemiologiczny i stale wzrastająca liczba zachorowań zmusiły rządzących do wprowadzenia wielu nowych obostrzeń i ograniczeń. Niewiedza powstała na skutek ogłaszania na ostatnią chwilę nowych planów w gestii wsparcia gospodarki, a także często nieprecyzyjne opisy samej realizacji tych planów z pewnością przyczyniły do znaczącego osłabienia gospodarczego. Najbardziej ucierpiały małe i średnie przedsiębiorstwa, które z każdym dniem zbliżają się do poziomu całkowitej niewydolności finansowej, czyli bankructwa.

Sezon zimowy, a co za tym idzie Święta oraz ferie, od zawsze był świetnym okresem dla sektora turystycznego. Dla samych przedsiębiorców czas ten był najważniejszym momentem w roku, gdyż to, co zarobili w ciągu dwóch miesięcy, musi wystarczyć do końca roku, aby utrzymać biznes, a co najważniejsze ich samych.

Od 28 grudnia 2020 r. wprowadzona została kwarantanna narodowa, która wg rozporządzenia trwać miała do dnia 17 stycznia 2021 roku. 11 stycznia obostrzenia zostały przedłużone do 31 stycznia. Taka decyzja oznacza kolejną serię strat dla przedsiębiorców, którzy i tak już zostali bardzo mocno poszkodowani. Jedną z najbardziej cierpiących branż jest oczywiście turystyka. W tak beznadziejnej sytuacji przedsiębiorcy powiedzieli DOŚĆ – ruszyło „Góralskie VETO”… 

Z dnia na dzień, lawina firm przyłączających się do buntu rośnie. W akcie sprzeciwu względem obecnej polityki walki z pandemią przedsiębiorcy szykują batalię na drodze prawnej, ale nie pozostaną na słownych przepychankach. Górale zapowiadają, że niezależnie od decyzji rządu i tak otworzą swoje biznesy: stoki, restauracje czy pensjonaty. Uruchomiona w mediach społecznościowych inicjatywa #OtwieraMy ma coraz więcej zwolenników w całej Polsce. 

W ostatniej chwili rząd próbuje uniknąć rokoszu. – „Liczymy, że przedstawiciele gmin górskich i branże, otrzymując dużą pomoc ze strony społeczeństwa, będą także kierowały się odpowiedzialnością w budowaniu wspólnoty” – mówił w poniedziałek wicepremier i minister rozwoju Jarosław Gowin. Za tę odpowiedzialność rząd skłonny jest wyłożyć miliard złotych: 700 mln w postaci pomocy dla gmin z terenów górskich oraz 300 mln, jako umorzenia podatku od nieruchomości.

Może się jednak okazać, że to za mało i za późno: emocje potencjalnych beneficjentów sięgają już zenitu. – „Najwyższy czas położyć kres polityce rządu, która prowadzi do śmierci wielu osób i niszczy prywatną własność. Jeśli ograniczenia nie zostaną szybko zniesione, to z rynku znikną małe i średnie firmy – zostanie państwo i wielkie korporacje” – mówi Sebastian Pitoń, architekt z Kościeliska i inicjator zataczającej coraz większe kręgi akcji protestu „Góralskie veto”.

Według ogłoszonych w poniedziałek wyników badań przeprowadzonych na zlecenie Rejestru Dłużników „BIG InfoMonitor” aż 36 proc. przedsiębiorstw obawia się w tym roku bankructwa, z czego 14 proc. uważa, że ryzyko to jest bardzo wysokie. 

„Obok kryzysu pandemicznego fundujemy sobie gigantyczny kryzys gospodarczy” – ostrzega Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, apelujący w liście otwartym do premiera Morawieckiego o zniesienie lockdownu i przywrócenie ogłoszonej w listopadzie mapy drogowej dla gospodarki w czasie pandemii.

Filip Lewandowski, 16 stycznia 2021