evergrande1

Światowe rynki obiegł strach! W ostatnich dniach bardzo głośno było o niepokojącej sytuacji na chińskim rynku nieruchomości. Chodzi o drugiego co do wielkości w państwie giganta nieruchomościowego – Evergrande Real Estate Group – który zasłużył sobie na niechlubny tytuł najbardziej zadłużonego dewelopera na świecie. O co chodzi i czy Evergrande to wielka granda?

Firma dotychczas rozwijała swoją działalność w prawie 300 miastach, zatrudniając ok. 200 000 pracowników do sprzedaży nieruchomości, przeważnie mieszkańcom wyższej klasy średniej. Problemy firmy zaczęły się jednak już na początku roku 2020, wraz ze wdrożeniem przez Chiny wzmożonej kontroli zadłużenia głównych deweloperów, a spółce zaczął grozić brak środków na ich spłatę. Obecnie, brak interwencji ze strony banków i rządu, może oznaczać bankructwo Evergrande, którego konsekwencje mówi się, że odczuć może cała gospodarka, nie tylko Państwa Środka, ale też światowa. Wciąż nie jest pewne, jak chińskie władze zareagują w związku z narastającym problemem. Z jednej strony słyszy się, że rząd może nie zdecydować się na pomoc spółce i pozwolić jej upaść, ale z drugiej strony, coraz więcej głosów jest zdania, że nastąpi interwencja (np. Asia Markets mówi o przejęciu Evergrande i restrukturyzacji na 3 mniejsze jednostki).

Niesprzyjające stały się także notowania firmy, której ceny akcji od początku tego roku spadły aż o około 86% (aktualnie ok. 2,27 HKD). Wraz z nimi w ogromym tempie spada wartość rynkowa innych spółek z grupy Evergrande, ale też innych przedsiębiorstw działających w tej samej branży. Jednym z kluczowych momentów dla spółki jest dzisiaj – ma nastąpić płatność odsetek w wysokości 83.5mln dolarów od obligacji 5-letnich denominowanych w dolarach. Niespłacenie zobowiązań byłoby kolejnym krokiem do upadku, lecz firma podała do informacji publicznej, że je spłaci. Warto zaznaczyć, że skala zadłużenia nominalnego spółki, która obecnie sięga ok. 300 mld USD, jest porównywalna z wysokością długu publicznego wielu średniej wielkości państw. Chociażby Polska ma jawny dług publiczny, który większy jest od długu Evergrande o jedynie 18%.

W ostatnich tygodniach przed siedzibą firmy odbywają się protesty poszkodowanych inwestorów i klientów. W obliczu narastającego zadłużenia i braku środków na jego spłacenie, deweloper niejednokrotnie rezygnował z wielu projektów, co często kończyło się dla klientów wpłaceniem depozytu za nieruchomości, które nigdy nie zostały wybudowane.

Czy gigantowi grozi bankructwo? A może jest on „too big to fail”? Czy Evergrande może liczyć na pomoc ze strony chińskiego rządu? Czy los dewelopera to powtórka z historii Lehman Brothers i krachu 2008 roku?

Aleksandra Wernicka, 22.09.2021