estoński cit

Corporate Income Tax znany w Polsce jako podatek CIT jest podatkiem dochodowym tyczącym się spółek. Jest on rodzajem podatku bezpośredniego obciążającego dochody uzyskiwane przez osoby prawne. Podstawowa stawka podatku od osób prawnych w Polsce wynosi obecnie 19%. Ustawodawca wprowadził też dodatkową, obniżoną stawkę podatku dochodowego od osób prawnych w wysokości 9%. Nowa stawka przeznaczona jest dla małych podatników, u których przychód ze sprzedaży (wraz z należnym podatkiem od towarów i usług) nie przekroczył w poprzednim roku podatkowym równowartości 2mln euro wyrażonej w złotych.

Obecnie podatek CIT płacony jest przez firmy od wypracowanego w danym roku zysku, lecz uniknięcie płacenia jego w przypadku polskich przedsiębiorców jest prawie niemożliwe. Odmienną sytuację prezentuje model estoński. Estoński CIT to rozwiązanie, które w najprostszym ujęciu oznacza zmianę momentu zapłacenia podatku. W modelu estońskim firmy będą musiały zapłacić CIT dopiero w momencie wypłaty zysku, np. w formie dywidendy. To zaś oznacza, że dopóki pieniądze z zysku zostają w firmie i są na przykład inwestowane w kolejne przedsięwzięcia, środki itd., dopóty spółka nie płaci podatku CIT.

Czy model estoński w swoim założeniu przypadkowo nie spowolni gospodarki? Polski Instytut Ekonomiczny wskazuje, że estoński CIT ma pozytywny wpływ na poziom inwestycji i kapitału własnego firm, ich płynność finansową i produktywność. To przekłada się na wyższe tempo wzrostu gospodarczego. Efekt działania estońskiego CIT-u jest szczególnie silny w przypadku małych i średnich przedsiębiorstw, a mniej dostrzegalny w przypadku największych podmiotów.

Według PIE wysoki poziom kapitałów własnych i rezerwy kapitałowej przedsiębiorstw osłabia negatywne skutki kryzysów finansowych, co można było dostrzec w trakcie ostatniego pogorszenia koniunktury gospodarczej.
“Pozytywny wpływ estońskiego podatku CIT na kondycję przedsiębiorstw przekłada się na wyższe tempo wzrostu gospodarczego” – podkreśla instytut.

Wydawać by się mogło, że taki system jest raczej skłonny przynosić straty, lecz w przypadku Estonii, gdzie zmiana zasad podatkowania została wprowadzona w roku 2000, przyniosła jedynie chwilowe ubytki budżetowe, które zostały w ciągu ok. 3 lat wyrównane.

Jak podał PIE, podobne systemy opodatkowania dochodu przyjęto w Gruzji i na Łotwie, natomiast jego elementy obecne są w wielu większych gospodarkach, m.in. w Szwecji i Niemczech.

Jeżeli estoński CIT jest taki dobry to czy odnalazłby się w polskiej rzeczywistości gospodarczej? Modelem estońskim zainteresował się obecny polski rząd, który planował jego wprowadzenie jego cech do polskiego systemu podatkowego. Premier Mateusz Morawiecki powiedział w Sejmie, że rząd chce wdrożyć tzw. estoński CIT prawdopodobnie w drugiej połowie 2020 r. lub od 2021 r.  Wcześniej w expose mówił, że to rozwiązanie ma pomóc w rozwoju mikro- i małym firmom.

Może to właśnie model estoński jest tym, co napędzi naszą gospodarkę na następne lata?

Filip Lewandowski, 23 czerwca 2020