szczepienia

Świat wchodzi właśnie w kolejny etap walki z koronawirusem. Rozpoczęliśmy proces szczepienia ludności, której 70% musi zostać zaszczepionym (lub mieć naturalne przeciwciała), by powstrzymać pandemię. Jest to ogromne wyzwanie – zarówno społeczne, finansowe, jak i logistyczne.

Z perspektywy pacjenta wszystko wydaje się dosyć proste i oczywiste. Idziemy do punktu szczepień, dostajemy dwie dawki i po sprawie. Można powiedzieć, że nic nowego ani ciekawego. Popatrzmy na to z jednak innej perspektywy – co trzeba zrobić, by taki pacjent mógł dostać szczepionkę?

Jeżeli wszystko pójdzie po myśli głównych koncernów farmaceutycznych i przedsiębiorstw biotechnologicznych (innymi słowy producentów szczepionek), jest szansa na to, że w 2021 roku wyprodukowana zostanie minimalna liczba dawek potrzebna do powstrzymania pandemii. Należy jednak pamiętać, że zdarzają się wypadki przy pracy – fiolki mogą się zbić, odpowiednia temperatura przechowywania może nie zostać zachowana oraz może mieć miejsce każda inna nieprzewidywalna wpadka w procesie produkcji i dystrybucji.

Pozostając w temacie fiolek – każdą dawkę szczepionki trzeba jakoś zapakować. Potrzebne są odpowiednie buteleczki, których produkuje się 15-20 miliardów rocznie. Ta liczba z pewnością wzrośnie, jako że najwięksi producenci fiolek ogłosili podejście „wszystkie ręce na pokład”. Niektórzy z nich zobowiązali się do zapewnienia wystarczającej ilości pojemników farmaceutycznych na każdą opracowaną szczepionkę i leczenie COVID-19. Oprócz fiolek należy też zwrócić uwagę na igły i strzykawki.

Gdy mamy już szczepionki w fiolkach, musimy zachować ich odpowiednią temperaturę. Chociażby wersja Pfizera wymaga -70 stopni Celsjusza (a czas jej przechowywania to 30 dni). Jak mówi Glenn Richey, badacz z Auburn University, utrzymanie odpowiedniej temperatury w transporcie będzie kluczowe. W przypadku zwykłych szczepionek nieodpowiednia temperatura powoduje zniszczenie 5-20% dawek.

Dodatkowymi kwestiami związanymi z logistyką tego ogromnego przedsięwzięcia są zorganizowanie tysięcy lotów cargo, punktów szczepień i odpowiednie przygotowanie ich, znalezienie wystarczającej liczby personelu medycznego i przede wszystkim chętnych do zaszczepienia się.

A chętnych wcale nie tak wiele. Jedynie 17% Polaków zamierza zaszczepić się tak szybko, jak będzie to możliwe – dowiadujemy się z badania WUM. Niektórzy boją się szczepienia, nie znając efektów jego długoterminowego działania. Trzeba jednak zaznaczyć, że antidotum na problem 2020 roku jest jedną z najbezpieczniejszych szczepionek, jakie powstały. Ponadto, społeczne korzyści szczepień znacznie przewyższają prywatne korzyści.

Maciej Litewski, 26 grudnia 2020